sobota, 17 października 2015

Byłam w Londynie ;)

W czerwcu byłam na wycieczce szkolnej w Londynie. Było super. Po powrocie napisałam post na mojego drugiego bloga. Stwierdziłam, że nie będę robić dwóch oddzielnych wpisów na dwa blogi o tym samym. Tak więc wklejam wam tutaj notatkę z drugiego bloga. Od razu uprzedzam, że zdjecia są tak podpisane ponieważ były robione z myślą o moim blogu nr 2, który własnie tak się nazywa a nie chce mi się przerabiać tych zdjęć raz jeszcze. Miłego czytania :)


Planowo mieliśmy wyjechać w poniedziałek. No cóż. Autokar nie przyjechał i wyjazd został przełożony na następny dzień. We wtorek nie miałam już takiego dobrego humoru. Podróż sama w sobie nie była zła. Najpierw z Polski do Francji a potem promem do Dover w Anglii. W Londynie byliśmy w środę. Przebywaliśmy w muzeum historii naturalnej oraz technologii. Tego samego dnia przeszliśmy spacerkiem po moście Milenijnym oraz Tower Bridge. Zwiedziliśmy również Shakespeare's Globe. Trafiliśmy na naprawdę genialnego przewodnika. Mój angielski jest na średnim poziomie, więc byłam zdziwiona tym, że kiedy przewodnik opowiadał rozumiałam wszystko tak, jakby mówił po polsku.

'To be or not to be? That is a question!'

Po zwiedzaniu nadszedł czas na poznanie brytyjskich rodzin u których mieliśmy mieszkać! Jadąc autokarem na tzw. miting point nie mogłyśmy się doczekać. Może to dla niektórych dziwne, ale mieszkaliśmy u czarnoskórych ludzi. Bardzo miłych ludzi. Rodzina składała się z 3 osób. Mama Carla, tata Donaldo i córka Abigail.

3 dnia odwiedziliśmy Canterbury. Przeszliśmy się po najstarszym z miast Anglii oraz zwiedziliśmy Katedrę Canterbury- najważniejszą świątynie Kościoła anglikańskiego. No i poszliśmy na zakupy. Pierwszy raz poszłam do sklepu o nazwie Primark. W skrócie jest to sklep z ubraniami, który jest wszędzie tylko nie w Polsce. Kupiłam sobie koszulkę z Harrego Pottera (bo uwielbiam tę książkę!) oraz gumki do włosów.

Kolejny dzień w Anglii. Wyjazd do Cambridge. Pooglądaliśmy uniwersytety. Dla ciekawych- jeżeli chcecie tam studiować zacznijcie zbierać już dziś.  Zobaczyliśmy również most matematyczny. Kiedy wróciliśmy do Londynu pojechaliśmy do Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud's. Tutaj warto zaznaczyć, że w Londynie nie byłam pierwszy raz. Lata temu wybrałam się tam z rodzicami i zwiedzałam między innymi to muzeum. Zdecydowanie warto było zobaczyć to jeszcze raz.  Na czym polega zwiedzanie tego muzeum? Na robieniu sobie zdjęć z sławnymi gwiazdami. Pamiętam, że gdy byłam tam z rodzicami zrobiono mi zdjęcie z Miley Cyrus. Wtedy miała długie, brązowe włosy i normalną sukienkę. No... gdy teraz zrobiłam z nią zdjęcie wyglądała trochę inaczej. Miała krótkie, blond włosy i zjeżdżała z języka wyrastającego ze ściany. Jak znajdę tamto stare zdjęcie z Miley to porównam je wam.

Gdy wieczorem wróciliśmy do domu naszej rodziny przydarzyła się nam śmieszna sytuacja. Carla zaproponowała nam lody. Myślałyśmy, że ma je w kuchni, Kiedy kazała nam się ubrać (bo miałyśmy na sobie piżamy) trochę się zdziwiłyśmy. Wiecie co w tym śmiesznego? Nasi nauczyciele prosili o informowanie ich gdy rodzina nas gdzieś chce zabrać. W aucie zauważyłyśmy, że żadna z nas nie ma, ani makijażu, ani telefonu. Przyjechałyśmy do lodziarni. Nasza "mama" zapłaciła za lody i poszła do sklepu.  Byłyśmy 4. Jedna miała bluzkę od piżamy,  druga mokre włosy a trzecia zapomniała okularów. To zapewne przekomicznie wyglądało.




I nadszedł ten ostatni dzień w Londynie.  Zapoznaliśmy się z obserwatorium w Greenwich. Wsiedliśmy do autokaru i wróciliśmy do Polski. Bardzo miło wspominam ten wyjazd.




Przepraszam za jakość zdjęć, ale w Muzeum Figur Woskowych jest beznadziejne oświetlenie a akurat tamtego dnia nie zabrałam ze sobą aparatu i robiłam wszystkie zdjęcia telefonem co jeszcze bardziej je pogorszyło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz